Pomiędzy gwałtownością a trwaniem
On był burzą -
niósł w sobie grzmoty i ciemne niebo,
rozrzucał myśli jak ptaki spłoszone hukiem,
kochał gwałtownie -
jakby świat miał się skończyć
z każdym uderzeniem serca.
Ona była bryzą.
Cicha,
słona od morza pamięci,
dotykająca skóry nie po to,
by ranić,
lecz by zostać.
Uczyła się szeptu,
gdy on mówił krzykiem chmur.
Spotykali się
na granicy wody i powietrza -
tam, gdzie burza myśli, że wszystko może,
a bryza wie,
że czasem wystarczy trwać.
On łamał drzewa,
ona kołysała trawy.
On chciał ognia,
ona - światła po nim.
I choć burza zawsze odchodzi
z hukiem i deszczem,
bryza zostaje
na skórze świata,
jak pamięć,
że można było inaczej...
niósł w sobie grzmoty i ciemne niebo,
rozrzucał myśli jak ptaki spłoszone hukiem,
kochał gwałtownie -
jakby świat miał się skończyć
z każdym uderzeniem serca.
Ona była bryzą.
Cicha,
słona od morza pamięci,
dotykająca skóry nie po to,
by ranić,
lecz by zostać.
Uczyła się szeptu,
gdy on mówił krzykiem chmur.
Spotykali się
na granicy wody i powietrza -
tam, gdzie burza myśli, że wszystko może,
a bryza wie,
że czasem wystarczy trwać.
On łamał drzewa,
ona kołysała trawy.
On chciał ognia,
ona - światła po nim.
I choć burza zawsze odchodzi
z hukiem i deszczem,
bryza zostaje
na skórze świata,
jak pamięć,
że można było inaczej...

Dançe nouveau
bryzy z ozonempo burzy
:)
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ PIERRE
:)@ WoG
Nie, to nie ten "stary piernik" i wiersz nie dotyka mojej osoby :))Dziękuję :)
Przez wścibstwo muszę zapytać.
Czyżby to ten wcześniej opisywany stary piernik miał w sobie tyle wigoru?Pani wcześniejsze "Relacje..." nadal w moim rankingu najlepsze.
Moja ocena
Znów mnie przełamałaś:)Zachwyt tego wiersza osiadł i na mnie,
To nic, że odejdzie..
Nowy go odnajdzie:)
Pozdrawiam niezmiennie,
Ulubienicę..i tak niech zostanie:)