Honorowy dawca słów

author:  Przemek Trenk
5.0/5 | 3


Upuszczam z siebie słowa. Oddaję jak honorowy dawca krew. Steruję swoją łodzią a słowa we mnie lekkie jak wiatr napędzają żagle.

Ten dzień ma kształt posągu bez głowy, zatopionego w śnie niedośnionym. Rozpościeram skrzydła i pozwalam sobie na chwilę szczęśliwości.

Przepływają obok mnie dawno zapomniane twarze. Przepływa przeszłość i przyszłość której jeszcze nie znam.

Przepływają przeze mnie przeżyte godziny i minuty, te do zabicia czasu. Są i komety, które wypisują na moim czole słowa soczyste jak grona.

Moczę wargi w kamieniu. Zanurzam się w sobie myślą jak w rześkim strumieniu brzemiennym w moje prorocze widzenia świata.

A teraz otwierają się wszystkie dotąd zamknięte drzwi. Ziarno słońca pęka bezdźwięcznie. W oddali w opuszczonym klasztorze bezdomny mnich bije w dzwony. Czas na sumę na którą i tak nikt nie przyjdzie.

A we mnie przepływają słowa. Słowa jak wołanie tęskne za bliskością drugiego człowieka. Tego który odszedł i już nie wróci. Słowa widzialne i dotykalne.

Po omacku szukam siebie w sobie. Przydeptuję język. Prześlizguję się pomiędzy palcami. Wymykam się sobie z rąk. A czerń nocy dojrzewa we mnie.

Noc rozlewa się jak krew na kamieniu ofiarnym. A wokół wypalone dusze, siedzące na szklanych wieżach w gniazdach szklanych ptaków. Stworzone z tej samej materii co słowa płynące po lewej stronie skóry.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
28.01.2025,  Ula eM