Boję się...
Ojca przy krojeniu chleba
on zawsze mówił że chleb jest czerstwy
i taki być musi bo życie jest czerstwe
poezja
Tato zawsze powtarzał że jestem kimś
zrodziłem się z plamy atramentu
zbieram okruchy słów
mam kilka koszy ułomków
wieczorami wpadnie garstka człowieka
szukającego siebie pośród gołębi
dla niego nic gorszego niż spętać marzenia
a potem wypluć
zamieść jak liście
mnie na osobną stertę słów
mam czasem dosyć przelotnych miłości
umierania i zmartwychwstawania
jestem sam dla siebie niewiadomą
gdzieś w głębi duszy nadzieja
że kiedyś zapłaczę i wyjdę do was
a chleb wciąż będzie czerstwy
Tato miał rację
muszę poczekać na lepszą mąkę
wybaczcie
on zawsze mówił że chleb jest czerstwy
i taki być musi bo życie jest czerstwe
poezja
Tato zawsze powtarzał że jestem kimś
zrodziłem się z plamy atramentu
zbieram okruchy słów
mam kilka koszy ułomków
wieczorami wpadnie garstka człowieka
szukającego siebie pośród gołębi
dla niego nic gorszego niż spętać marzenia
a potem wypluć
zamieść jak liście
mnie na osobną stertę słów
mam czasem dosyć przelotnych miłości
umierania i zmartwychwstawania
jestem sam dla siebie niewiadomą
gdzieś w głębi duszy nadzieja
że kiedyś zapłaczę i wyjdę do was
a chleb wciąż będzie czerstwy
Tato miał rację
muszę poczekać na lepszą mąkę
wybaczcie

My rating
My rating
My rating
My rating