wwwwwww | version: 22.03.2011 15:35
Music - Phoebus
Zadzwonię do teściowej jakoś jeszcze raz
I powiem: nowa ja synowa, mamo, błagosław nas
Nie jestem ani zdrajcą, ani urzędniczką z knajpy
A mam wyzsze wykształcenie z obcej filologii
Nie mogę więcej siedzieć tu
Gdy muszę przynieść swe szczęście mu
Nie mogę znieść jak ona wciąż
Powtarza niby to jej mąz
Co tata pyta Ciebie dokąd idę i skąd?
Nie śpieszcie się mnie za to pozwać, bo za drogi jest sąd
Nie tworczość jego wpadła prosto do serca mi
A kocham czystą duszę, gdzie otwarte są drzwi
Posłuchaj, nie mam żadnych wad
Nie widział jeszcze takiej nasz świat
Uwielbiam dzieci, wolę mieć
Z nim nawet dziesięć albo pięć
Ja - melodramat!
Mamusiu, to jest to
Bo do szaleństwa kocham go
Ja - melodramat!
Dla niego ja ideał
Tylko on o tym nie wiedział...
Czekamy bógwiczego, chociaż nie czeka czas
Jak list wysłalam mu swe życie, ale milczy jak głaz
A ona chodzi jako hiena wokół niego i klnie
Bo słyszy w każdym słowie jego jak rozkochał się w niej
Okrutnym zdaje się Twój syn
A nie odrzucił oświadczyn
Być mozż jednak za sto lat
Poślubi mnie ten boski kat
Już wszyscy mnie pytają ile można tak żyć?
Dlaczego ciągle siebie męczyć, gdy nie mogę z nim być?
Czy to dla kasy, czy dla sławy? - Mamo, nie mów bzdur
Bo tylko ja potrafię złamac jego serduszka mur
No dobra, mamo, zdrowa bądź,
Już pewnie masz synowej dość
Wszystko w porządku, ja go znam,
Zadzwoni kiedyś do mnie sam!
Ja - melodramat!
Mamusiu, to jest to
Bo do szaleństwa kocham go
Ja - melodramat!
Dla niego ja ideał
Tylko on o tym nie wiedział...
Zadzwonię do teściowej jakoś jeszcze raz
I powiem: nowa ja synowa, mamo, błagosław nas
Nie jestem ani zdrajcą, ani urzędniczką z knajpy
A mam wyzsze wykształcenie z obcej filologii
Nie mogę więcej siedzieć tu
Gdy muszę przynieść swe szczęście mu
Nie mogę znieść jak ona wciąż
Powtarza niby to jej mąz
Co tata pyta Ciebie dokąd idę i skąd?
Nie śpieszcie się mnie za to pozwać, bo za drogi jest sąd
Nie tworczość jego wpadła prosto do serca mi
A kocham czystą duszę, gdzie otwarte są drzwi
Posłuchaj, nie mam żadnych wad
Nie widział jeszcze takiej nasz świat
Uwielbiam dzieci, wolę mieć
Z nim nawet dziesięć albo pięć
Ja - melodramat!
Mamusiu, to jest to
Bo do szaleństwa kocham go
Ja - melodramat!
Dla niego ja ideał
Tylko on o tym nie wiedział...
Czekamy bógwiczego, chociaż nie czeka czas
Jak list wysłalam mu swe życie, ale milczy jak głaz
A ona chodzi jako hiena wokół niego i klnie
Bo słyszy w każdym słowie jego jak rozkochał się w niej
Okrutnym zdaje się Twój syn
A nie odrzucił oświadczyn
Być mozż jednak za sto lat
Poślubi mnie ten boski kat
Już wszyscy mnie pytają ile można tak żyć?
Dlaczego ciągle siebie męczyć, gdy nie mogę z nim być?
Czy to dla kasy, czy dla sławy? - Mamo, nie mów bzdur
Bo tylko ja potrafię złamac jego serduszka mur
No dobra, mamo, zdrowa bądź,
Już pewnie masz synowej dość
Wszystko w porządku, ja go znam,
Zadzwoni kiedyś do mnie sam!
Ja - melodramat!
Mamusiu, to jest to
Bo do szaleństwa kocham go
Ja - melodramat!
Dla niego ja ideał
Tylko on o tym nie wiedział...
Poem versions
COMMENTS
ADD COMMENT
