ORIOLUS ORIOLUS | version: 15.05.2026 10:43
Czekałam dżdżu jak kania.
W radio rozanielony redaktor mówił
intymnym szeptem -
dziś padań nie powinno
Ależ powinno, drogi panie,
powinno lać tydzień cały!
Liście pousychały srebrzyście,
trawy sucho szeleszczą
Alerty RCB zakazywały
wchodzenia do lasu
(już od jakiegoś czasu)
I oto przedwczoraj z rana
Stoję w oknie, zaspana -
a tu wilga na drzewie przed oknem
(wilga - ptak wędrowny
u nas od maja do sierpnia)
I śpiewa, ale jak śpiewa!
Wsłuchały się suche drzewa
w ten złoty głosik
złotego ptaka
A potem przyszła burza taka,
że aż serce rośnie, całe w rosie
i oczy się roszą wzruszone
a na koniec
tego widowiska,
żeby było jeszcze lepiej wszystkim
- słońce pędzelkiem złotym
namalowało tęczę na niebie
Dzięki ci, wilgo, zwiastunko
wilgoci, za ten deszcz złoty.
W radio rozanielony redaktor mówił
intymnym szeptem -
dziś padań nie powinno
Ależ powinno, drogi panie,
powinno lać tydzień cały!
Liście pousychały srebrzyście,
trawy sucho szeleszczą
Alerty RCB zakazywały
wchodzenia do lasu
(już od jakiegoś czasu)
I oto przedwczoraj z rana
Stoję w oknie, zaspana -
a tu wilga na drzewie przed oknem
(wilga - ptak wędrowny
u nas od maja do sierpnia)
I śpiewa, ale jak śpiewa!
Wsłuchały się suche drzewa
w ten złoty głosik
złotego ptaka
A potem przyszła burza taka,
że aż serce rośnie, całe w rosie
i oczy się roszą wzruszone
a na koniec
tego widowiska,
żeby było jeszcze lepiej wszystkim
- słońce pędzelkiem złotym
namalowało tęczę na niebie
Dzięki ci, wilgo, zwiastunko
wilgoci, za ten deszcz złoty.
Poem versions
- 15.05.2026 10:44
- 15.05.2026 10:43

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating