Ostatnia
Jeszcze te kwiaty,
sztuczne
i te sczerniałe,
prawdziwe.
Nie w porę
budzik,
budzi straszliwie.
Telefon milczy,
zadzwonić
nie ma do kogo.
Zimno,
nie grzeje już żadne słowo.
Zdążyć, zdążyłem,
nie wybaczyłbym sobie,
złamałem tyle,
przepisów na drodze.
I nawet jeśli nie wypadało,
odprowadziłem Cię
na próg nocy,
w skarpetkach
i różowej pidżamie,
zamknąłem za tobą
twoje oczy.
sztuczne
i te sczerniałe,
prawdziwe.
Nie w porę
budzik,
budzi straszliwie.
Telefon milczy,
zadzwonić
nie ma do kogo.
Zimno,
nie grzeje już żadne słowo.
Zdążyć, zdążyłem,
nie wybaczyłbym sobie,
złamałem tyle,
przepisów na drodze.
I nawet jeśli nie wypadało,
odprowadziłem Cię
na próg nocy,
w skarpetkach
i różowej pidżamie,
zamknąłem za tobą
twoje oczy.

Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Moja ocena
Niesamowity wiersz, wzruszający...Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Moja ocena
Pięknie.Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung