Dysonans przemijania

Autor:  Malwina
5.0/5 | 6


Jedne kąpane słońcem.
Osuszane ciepłym wiatrem z porannej rosy. Muskane.
Balansują na hamaku w blasku złota i purpury.
Z gracją baletnicy ostatnich piruetów solowej partii. Spadają.
Układają się w jesienny barwny dywan. Zalotnie szeleszczą.
Trafiają pod buty.

Inne targane wiatrem.
Policzkowane zimnym deszczem zwijają się z upokorzenia.
Poszarpane, podziurawione, przemoknięte. Spadają.
Uderzają o bruk. Z bólem ostatnich tchnień. Żałośnie zawodzą.
Trafiają pod buty. Też.



 
Kommentare


Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

@ *

Bardzo dziękuję.

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Czytam...

...z przyjemnością.

Meine Bewertung

Meine Bewertung: