wolniej czekam
nabrzmiała ziemia i oczy nabrzmiałe
nie przyglądaj się -
łatwiej przyswoisz
gdy nie zobaczysz mnie od wewnątrz
na tej płaszczyźnie
potrafię cię jeszcze zwieść
ale nie zejdziesz niżej
tylko nielicznym pozwalam
na zanurzenie
nawet nie ma pięciu palców
wolniej czekam
dni podchodzą głośniej i głośniej
nie nie jestem smutkiem
ale gdy brak doskwiera
mówię ci głód krzyczy jak niemowlę
noce błyszczą od łez
źrenice popękane od gwiazd
płoną do nieobecnej
tęsknoty nasączone miłością
wybiegają naprzeciw księżycom
układam czas w nieśmiertelność
wolniej czekam
można oszaleć w milczeniu
nie przyglądaj się -
łatwiej przyswoisz
gdy nie zobaczysz mnie od wewnątrz
na tej płaszczyźnie
potrafię cię jeszcze zwieść
ale nie zejdziesz niżej
tylko nielicznym pozwalam
na zanurzenie
nawet nie ma pięciu palców
wolniej czekam
dni podchodzą głośniej i głośniej
nie nie jestem smutkiem
ale gdy brak doskwiera
mówię ci głód krzyczy jak niemowlę
noce błyszczą od łez
źrenice popękane od gwiazd
płoną do nieobecnej
tęsknoty nasączone miłością
wybiegają naprzeciw księżycom
układam czas w nieśmiertelność
wolniej czekam
można oszaleć w milczeniu
Poem versions

Meine Bewertung
Meine Bewertung
Piękna...
...szczególnie druga zwrotka.Meine Bewertung
Meine Bewertung