Prześwit
Znowu wieczór. Jak mroźny. Jak cichy. Jak szczęśliwy.
Słyszałem swoje myśli i byłem z nimi w zgodzie.
Koszula drgała od tętna, miarowo, zdecydowanie.
Były gwiazdy. Był księżyc. Miałem na czym stać i biec było dokąd.
I chociaż przez chwilę mogło się wydawać,
że już rozumiem, co niezrozumiane.
A potem była ufność, że jest sens nad nami
i był znowu wieczór. Jak cichy. Jak szczęśliwy.
Dedykowany Martinowi Heideggerowi.
Słyszałem swoje myśli i byłem z nimi w zgodzie.
Koszula drgała od tętna, miarowo, zdecydowanie.
Były gwiazdy. Był księżyc. Miałem na czym stać i biec było dokąd.
I chociaż przez chwilę mogło się wydawać,
że już rozumiem, co niezrozumiane.
A potem była ufność, że jest sens nad nami
i był znowu wieczór. Jak cichy. Jak szczęśliwy.
Dedykowany Martinowi Heideggerowi.

..
co za TALENT!!!!Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Moja ocena
Mój wieczorny zachwyt.