Jakub

Autor:  Michał Muszalik
5.0/5 | 7


Ręce opadały, w końcu była jesień,
grzęzły marzenia i wizje w październikowym błocie.
O świcie tylko przymrozek w posągi zamieniał źdźbła trawy.

Tak było duszno i zimno. Całe karciane osiedla
układałem na żwirze, lecz niewiele wspólnego
miało to wszystko z chwiejną architekturą szczęścia.

Co dużo kryć, poobcierałem duszę
od przeciągania liny, i to z Panem Bogiem.



 
Kommentare


Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Moja ocena

.....hmmmm-"od przeciagania liny,i to z Panem Bogiem"-ciekawe zakończenie ,
Pozdrawiam A C-J
Meine Bewertung:  

@

Jak to w Biblii- wiele imion na jedno ;D

Moja ocena

W zasadzie Izrael.
Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  
01.10.2013,  A.L.

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  
01.10.2013,  kate

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  
01.10.2013,  renee