Piosenka o jutrze
W ogrodach poezji
rozkwita spełnienie
Zasiane ziarno
kiełkuje wolą istnienia
pomimo, że wolą nas
małe, kameralne
kawiarnie
Słońce dociera jakby
spóźnione
ale pełne cudu
semantycznego,
lirycznego życia
feudalnej dystopii
i pracy u podstaw zbawienia
w centrum uwagi
technokracji
Wołam do Yeti
o rozgrom wyobraźni
dążącej do nowej epoki
zobaczenia siebie
w przeglądzie naukowym
albo Nowych książkach
Artysta hebrajskich
przekładów pisma
wytatuowanego
w dwóch komorach serca
jak na dwóch kamiennych
tablicach
Moje dossier
przymierza z nie nadchodzącym
jutrem,
bo dzień nie nastaje
i noc nie odchodzi -
kompletne grzechem
pychy i nieumiarkowania
liryki
w pędzie tych samych
gwiazd, które upadły
i znamy je tylko
z Epilogu burzy
Nauczyłem się
wznosić Miasto
w trzy dni
i karmić świątynię
duchem
jednodniowej włóczęgi
wgłąb siebie
Jeśli tylko wystarczy
dystych,
by zapuścić korzenie
w kulturze miodu
skosztuję wersu
minimalnej płacy
za docieranie promieni
ze sfer nieba
najbardziej odległych
Mam w sobie biegłość
języków ludzi i aniołów
I jeśli tylko wystarczy
słów zabiję Cię
puentą
i milczenia rozgrom
wypowie sąd
bojaźni prawa,
które daje stygmat
wiernym sobie
ideom
Gość w dom
serce z kamienia
Perseida Lema
buduje nowy tom
z fantomów nieistnienia,
które przenoszą się
w czasie
i które w czasie trwają
ustanowione
odziedziczone
podległe tylko
boskiej chwale
czasem gnane
skostniałe, jak dinozaury
Jeśli tylko
Filantropie weneckich
masek w świecie
i w domu wschodzącego
słońca
wystarczy końców świata
Jeśli końców,
to dobry początek
Czekają mnie miljiony
lat oczekiwania
rozkwita spełnienie
Zasiane ziarno
kiełkuje wolą istnienia
pomimo, że wolą nas
małe, kameralne
kawiarnie
Słońce dociera jakby
spóźnione
ale pełne cudu
semantycznego,
lirycznego życia
feudalnej dystopii
i pracy u podstaw zbawienia
w centrum uwagi
technokracji
Wołam do Yeti
o rozgrom wyobraźni
dążącej do nowej epoki
zobaczenia siebie
w przeglądzie naukowym
albo Nowych książkach
Artysta hebrajskich
przekładów pisma
wytatuowanego
w dwóch komorach serca
jak na dwóch kamiennych
tablicach
Moje dossier
przymierza z nie nadchodzącym
jutrem,
bo dzień nie nastaje
i noc nie odchodzi -
kompletne grzechem
pychy i nieumiarkowania
liryki
w pędzie tych samych
gwiazd, które upadły
i znamy je tylko
z Epilogu burzy
Nauczyłem się
wznosić Miasto
w trzy dni
i karmić świątynię
duchem
jednodniowej włóczęgi
wgłąb siebie
Jeśli tylko wystarczy
dystych,
by zapuścić korzenie
w kulturze miodu
skosztuję wersu
minimalnej płacy
za docieranie promieni
ze sfer nieba
najbardziej odległych
Mam w sobie biegłość
języków ludzi i aniołów
I jeśli tylko wystarczy
słów zabiję Cię
puentą
i milczenia rozgrom
wypowie sąd
bojaźni prawa,
które daje stygmat
wiernym sobie
ideom
Gość w dom
serce z kamienia
Perseida Lema
buduje nowy tom
z fantomów nieistnienia,
które przenoszą się
w czasie
i które w czasie trwają
ustanowione
odziedziczone
podległe tylko
boskiej chwale
czasem gnane
skostniałe, jak dinozaury
Jeśli tylko
Filantropie weneckich
masek w świecie
i w domu wschodzącego
słońca
wystarczy końców świata
Jeśli końców,
to dobry początek
Czekają mnie miljiony
lat oczekiwania
Poem versions

Meine Bewertung
Meine Bewertung
Przyłożyłem się....
..i przeczytałem. Normalnie widząc taki to nie.Ale zaciekawił mnie. No i ten dom wschodzacego słońca, przeważył.
Jeszcze muszę sie czegoś czepić.
Niech to będą miliony.
:-)
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
@ Sabina Janica-Wojaczek
Dokładnie tak!Oprócz piękna samego wydarzenia i cudownych osób tam spotkanych oraz nowo-poznanych, było dla mnie inspirujące i sprowokowało do podróży w głąb siebie.
W ogrodach poezji
Czyżby echo wczorajszego Ogrodu poezji... :)Meine Bewertung