Gałązki świętej Barbary
Jeszcze dzisiaj śni o niej, słyszy szept,
jakby przywoływała go na szychtę.
Śni o powrotach o domu z górniczym
śpiewem na ustach, echo niosło melodię
w stronę wiernych hałd.
Ślady kroków wyznaczały rytm dni i nocy,
nad głową błękitniało niebo, pod stopami drżała
niepewność.
Teraz wrasta w świty i zmierzchy spokojnej pamięci.
Przygarnia wszystkie cienie wychodzące z kątów
i nosi w sobie, oswojone przez ciszę.
Przyłapuję go, gdy pochyla się nad stołem
i wpatruje w gałązki świętej Barbary włożone
do wazonu z czułością spracowanych dłoni.
Pewnie znów myśli o Matyldzie.
Między jednym a drugim uderzeniem serca
modli się o dobrą śmierć - dla siebie i dla niej.
jakby przywoływała go na szychtę.
Śni o powrotach o domu z górniczym
śpiewem na ustach, echo niosło melodię
w stronę wiernych hałd.
Ślady kroków wyznaczały rytm dni i nocy,
nad głową błękitniało niebo, pod stopami drżała
niepewność.
Teraz wrasta w świty i zmierzchy spokojnej pamięci.
Przygarnia wszystkie cienie wychodzące z kątów
i nosi w sobie, oswojone przez ciszę.
Przyłapuję go, gdy pochyla się nad stołem
i wpatruje w gałązki świętej Barbary włożone
do wazonu z czułością spracowanych dłoni.
Pewnie znów myśli o Matyldzie.
Między jednym a drugim uderzeniem serca
modli się o dobrą śmierć - dla siebie i dla niej.

Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung