moja Kapadocja | version: 28.10.2014 18:59

5.0/5 | 12


zmierzcha wchodzę w wąwozy blokowiska
zapalają się światła w pionowych ścianach
na mokradłach dookoła Wisły
piętrzą się sztuczne jaskinie

miasto nie ma tufowych skał
mozolnie wznosi kopce termitów
łapami z żelaza układa przestrzenne puzzle

po ulewnych deszczach grzmią podziemne potoki
uwięzione za kratami w asfaltach
czasem wyrwą się na powierzchnię
żółtą pianą opluwają krawężniki
spychają przechodniów do otworów bram

kościoły drwią z elegancji proporcji
nie odnajdziesz strzelistej kolumnady
nieporadne jak sklejanki przedszkolaka
na wyspach otoczone rzeką ulic lub
gigantyczne kury przycupnięte na szczycie schodów
garnki z uchwytami wież
gotowymi na nadejście nowych religii

oazy targowisk oferują szczęśliwość posiadania
rzeczy stworzonych poza mapą świata
kupowanie bez pikanterii negocjacji cen
anonimowe z każdej strony lady

nie pojadę do Kaymakli i Derinkuyu
jak małża przytwierdzona do podłoża
daję się omywać falom niosącym odbite obrazy
wieczorem przypływa do mnie Uçhisar

stanęła winda dostałam czas na skojarzenia
szansę na wspinaczkę kominem klatki
włączam kontakt we wnętrzach dziewiątego
dobrze mieć album fotografii pod powiekami


 
Kommentare


@ Alina Gołecka

dawno nie dostałam takiego prezentu, dziękuję

My rating

Ten wiersz to perła, taka, której się długo szuka.
Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  
02.05.2014,  A.L.

Moja ocena

piękny wiersz.
Meine Bewertung:  

Moja ocena 5++

za tajemniczość Kapadacji
Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

@

świetny!

Meine Bewertung

Meine Bewertung: