O znikaniu | version: 5.11.2025 09:10
Kostucha
przysiadła na murku,
dogasza papierosa.
Ukryła się długim cieniu komina
i prześwituje
rdzawym ogrodzeniem.
Długo czekała,
wyliczała:
...............
..........,...........,.......
Z nudów.
Za zasłoną zdarzeń
przez liście skrzydłokwiatu
pamięć wyrodnieje, nabiera gorzkiego smaku,
ale już tu nie mieszka,
zatrzaśnięte drzwi ambulansu,
odgrażają się jeszcze krzyżem malowanym
na czerwono,
na pożegnanie.
I znikli. Nie ma ich.
przysiadła na murku,
dogasza papierosa.
Ukryła się długim cieniu komina
i prześwituje
rdzawym ogrodzeniem.
Długo czekała,
wyliczała:
...............
..........,...........,.......
Z nudów.
Za zasłoną zdarzeń
przez liście skrzydłokwiatu
pamięć wyrodnieje, nabiera gorzkiego smaku,
ale już tu nie mieszka,
zatrzaśnięte drzwi ambulansu,
odgrażają się jeszcze krzyżem malowanym
na czerwono,
na pożegnanie.
I znikli. Nie ma ich.
Poem versions
- 5.11.2025 12:02
- 5.11.2025 12:00
- 5.11.2025 11:58
- 5.11.2025 09:55
- 5.11.2025 09:11
- 5.11.2025 09:10

Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung
Meine Bewertung