Lobotomia | version: 16.06.2021 00:03

Autor: Ula eM
5.0/5 | 5


Bardzo ostrożnie
po wielu westchnieniach
wdechach
wydechach
po mantrach, modlitwach
po praktykach spirytystyczno - szamanskich,
płacząc nad każdą martwa tkanką,
nagle, bez żadego ostrzeżenia
- ciach !

Było trochę jak u fryzjera.
Kiedy otwarłam oczy zobaczyłam
tylko nieco poszarzał świat.
Nic się nie zmieniło, może ja trochę starsza,
to wszystko.
Tak zwyczajnie,
odcięłam się od przeszłości.

Potem
odkryłam niezapłacone rachunki,
płamę na firance,
nogę od krzesła zdrapał kot,do imentu.
Kto tak mówił ?To już tyle lat ?
Kalendrz krzyczy czerwoną datą,
lodówka pusta.

I ona,
wena.
Znikła.
Znikęły nicejskie plaże,
złoto baroku,
cała liryka.


Na szczęście mam nowiutkie gumowe rękawice,
szybciutko umyje okna.
Ach, jaki swieżutki zapach,
co by tu na obiad...

Trochę szkoda.

Ale,
było.

Poem versions

 
Kommentare


Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

@ bezecnik

Dziękuję

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Moja ocena

Świetny!
Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung:  

Meine Bewertung

Meine Bewertung: