O znikaniu
Kostucha
przysiadła na murku,
dogasza papierosa.
Ukryła się w długim cieniu komina
i prześwituje
rdzawym ogrodzeniem.
Długo czekała,
wyliczała:
...............
..........,...........,.......
Z nudów.
Za zasłoną zdarzeń
przez liście skrzydłokwiatu
pamięć wyrodnieje, nabiera gorzkiego smaku.
Ale już tu nie mieszka.
Zatrzaśnięte drzwi ambulansu
odgrażają się jeszcze krzyżem malowanym
na czerwono,
na pożegnanie.
I znikli. Nie ma ich.
przysiadła na murku,
dogasza papierosa.
Ukryła się w długim cieniu komina
i prześwituje
rdzawym ogrodzeniem.
Długo czekała,
wyliczała:
...............
..........,...........,.......
Z nudów.
Za zasłoną zdarzeń
przez liście skrzydłokwiatu
pamięć wyrodnieje, nabiera gorzkiego smaku.
Ale już tu nie mieszka.
Zatrzaśnięte drzwi ambulansu
odgrażają się jeszcze krzyżem malowanym
na czerwono,
na pożegnanie.
I znikli. Nie ma ich.
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating