Przyjazd cyrku

author:  Michał Muszalik
5.0/5 | 11


Cyrk przyjechał. Idąc z targu
wpadam w spojrzenie wielbłąda. Dwa garby
kołyszą się w niewiadomym celu
na pierwszowiosennym niebie. Śmieję się.

Cyrk przyjechał. Na zakupach
ludzie tańczą przez stoiska. Teraz atleta
niesie skrzynki z jabłkami. Znam ten numer. I atletę.

Cyrk przyjechał. A na linach
rozpinają wszyscy pranie, bo jest słońce. Akrobacje
nie są tutaj sprawą ludzką. I za bilet nic nie płacę.

Cyrk przyjechał. I już wieczór.
A nad nami gwiazd wyskoki. Leżysz obok,
złota fala Twoich włosów zsuwa się na miękką trawę.
Czy my byliśmy w programie?

Cyrk pojedzie. My będziemy.
Znowu będą konstelacje. Dobry Boże, bez biletu.

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
23.03.2014,  frymusna

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
22.03.2014,  Malwina

My rating

My rating:  

Moja ocena

Fascynujący.
Może odrobina "kosmetyki" w czwartej zwrotce.
My rating:  

My rating

My rating:  
22.03.2014,  A.L.

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
21.03.2014,  kate

My rating

My rating:  
21.03.2014,  renee

My rating

My rating:  
21.03.2014,  ParaNormal