Przyjazd cyrku
Cyrk przyjechał. Idąc z targu
wpadam w spojrzenie wielbłąda. Dwa garby
kołyszą się w niewiadomym celu
na pierwszowiosennym niebie. Śmieję się.
Cyrk przyjechał. Na zakupach
ludzie tańczą przez stoiska. Teraz atleta
niesie skrzynki z jabłkami. Znam ten numer. I atletę.
Cyrk przyjechał. A na linach
rozpinają wszyscy pranie, bo jest słońce. Akrobacje
nie są tutaj sprawą ludzką. I za bilet nic nie płacę.
Cyrk przyjechał. I już wieczór.
A nad nami gwiazd wyskoki. Leżysz obok,
złota fala Twoich włosów zsuwa się na miękką trawę.
Czy my byliśmy w programie?
Cyrk pojedzie. My będziemy.
Znowu będą konstelacje. Dobry Boże, bez biletu.
wpadam w spojrzenie wielbłąda. Dwa garby
kołyszą się w niewiadomym celu
na pierwszowiosennym niebie. Śmieję się.
Cyrk przyjechał. Na zakupach
ludzie tańczą przez stoiska. Teraz atleta
niesie skrzynki z jabłkami. Znam ten numer. I atletę.
Cyrk przyjechał. A na linach
rozpinają wszyscy pranie, bo jest słońce. Akrobacje
nie są tutaj sprawą ludzką. I za bilet nic nie płacę.
Cyrk przyjechał. I już wieczór.
A nad nami gwiazd wyskoki. Leżysz obok,
złota fala Twoich włosów zsuwa się na miękką trawę.
Czy my byliśmy w programie?
Cyrk pojedzie. My będziemy.
Znowu będą konstelacje. Dobry Boże, bez biletu.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Fascynujący.Może odrobina "kosmetyki" w czwartej zwrotce.
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating