(IPOGS, Freestyle) Abecedariusz
bezdomne ptaki w milczeniu pokonują przestrzeń
od szeregu strych topól na tle ciemnej chmury burzowej
do strzelistej kępy wieżowców przysłaniających zachód słońca
i z powrotem znacząc swoją drogę majestatycznym szumem skrzydeł
pozostając z przewieszonym przez parapet spojrzeniem
gonię wzrokiem twoją znikającą rubensowska postać
obciążoną ciężarem mijającego dnia
z dłońmi zwisającymi ponad codzienność
podobnie jak dziś i jutro nasze kuranty wyliczać nam będą godziny
kiedy my ignorując przepływający czas przez sita zdarzeń
popłyniemy dalej w nieznane niczym rzucone na rzekę licie
ulegając każdej kolejne chwili
odczytując z ruchu warg naszego dawnego abecadła abecadła czasu
od szeregu strych topól na tle ciemnej chmury burzowej
do strzelistej kępy wieżowców przysłaniających zachód słońca
i z powrotem znacząc swoją drogę majestatycznym szumem skrzydeł
pozostając z przewieszonym przez parapet spojrzeniem
gonię wzrokiem twoją znikającą rubensowska postać
obciążoną ciężarem mijającego dnia
z dłońmi zwisającymi ponad codzienność
podobnie jak dziś i jutro nasze kuranty wyliczać nam będą godziny
kiedy my ignorując przepływający czas przez sita zdarzeń
popłyniemy dalej w nieznane niczym rzucone na rzekę licie
ulegając każdej kolejne chwili
odczytując z ruchu warg naszego dawnego abecadła abecadła czasu

My rating
My rating
My rating