Czytał Tuwima wiersze .

author:  Marceli Frank
5.0/5 | 1


Wymalowane ściany ulic .
Zapach ryby na spożywczym targu .
Bonusowy świat .
Kocia łapa zawisła na rancie kosza.
Miauczy smutkiem .
W betonowych płytach tlący kiep .
Osty cisnące .
Chleb zielony.
Ciche szepty likwidujące związanie .
Zagrożenie prawdy szczerego uścisku .
Chowa bladość przed zimnem .
W salonie powiał wiatr .
Oddech hazardzisty rozdmuchał talie kart .
Za grubym murem .
Za świetlistą drogą .
W ciemnym zakamarku .
W tkaninie plecionej cierpliwości .
W kącie pokuty ?.
Słowa modlitwy mruczy .
Wędrówka brudzi buty .
Krzyki niosą szepty .
Pomocny uścisk ześliznięty .
Leżący w łożu czerni opadający wzrok potrzeby .
Chwytający pogłos pustki .
Ścierpiała kończyna tonie w bezradności .
Zdrętwiała obecnością katorgi !?.
Chlebem nie pogardzony latarni klosz spalony .
Ukryty .
Bity.....
Widzi garniturowy świat pełen zachłannych par.
Poplamiony .
Prostokątny .
Otwarty .
Razi światłem .
Jakością słownych struktur .
Zaprzęgniętych szczerością wersów ........

Dotarłem do wynajętego pokoju widok z niego pada na skrzyżowanie .
Ta nie wielka postać patrząca przez szybę na wyroby cukiernicze .
Uderzony ramieniem ślepej istoty wpada w gorzką zabłoconą rozpacz .
Ostra twarda stal zderzana z miękką miedzią .
Ulga złości puszcza beznadzieja bezradność kwitnące chęci pomocy gniją w gorzkim lęku .
Uciekam w płynące po ciszy słowa modlitwy .
Gdy klękam w tym pokoju podłoga skrzypi jakby chciała zakłócić słowa modlitwy .
Pająk w rogu zgrzybiałej ściany czeka na zbłądzoną ofiarę .
Szmer klucz sytości rwie sieć

Nie pohamowaniem obdarzeni .
Natura rozdaje niczym Bóg .
W równości każdy będzie droży .
Kołyszący na linowym moście .
Chodzie mili goście .



 
COMMENTS


My rating

My rating: