Pomnik z plasteliny
Co dnia do krainy poezji wyruszam
maczam moje pióro w czarnym atramencie
niech inni poświadczą o moim talencie
kiedy do sonetu sam siebie przymuszam
A nim nie zabawiam i ani nie wzruszam
moje rymy wychodzą niczym zaklęcie
kiedy czekam już tylko na wniebowzięcie
jak ten dumny paw własne pióra napuszam
Jestem poetą cokolwiek to dziś znaczy
dla mnie dziś muzy poezji zabrzmi lira
niech teraz grafomani sczezną w rozpaczy
bo ja jestem wieszczem z rodu Sędzimira
piszę sonety angielskie bez tłumaczy
choć mi daleko do wielkiego Szekspira
maczam moje pióro w czarnym atramencie
niech inni poświadczą o moim talencie
kiedy do sonetu sam siebie przymuszam
A nim nie zabawiam i ani nie wzruszam
moje rymy wychodzą niczym zaklęcie
kiedy czekam już tylko na wniebowzięcie
jak ten dumny paw własne pióra napuszam
Jestem poetą cokolwiek to dziś znaczy
dla mnie dziś muzy poezji zabrzmi lira
niech teraz grafomani sczezną w rozpaczy
bo ja jestem wieszczem z rodu Sędzimira
piszę sonety angielskie bez tłumaczy
choć mi daleko do wielkiego Szekspira

My rating
My rating
My rating
My rating