Zbiorowa atencja

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 3


Nastał po zburzeniu gmachu
pamięci absolutnej
pluralizm duchowy synergii cienia

Jutro odkryją jego czerstwe zmartwienie
w getcie utraconych młodości
Szansy na hedonizm

Albowiem nie wszystkich wkuła asceza

Pobudza mnie rokosz
w skradzionym, bezsennym mieście

Kto tobie światła miasta tą
miarą raz poda
arterię słodkiego kłamstwa

dając wiarę, że zawsze powrócisz
rymem dokoła

ugnie się gałąź jodłowa

Pioruny będą bić w kamień skrzydlaty
skłonny milczeć we wszystkich kwestiach
i językowej próżności

Całe życie czarny jak wiara, wara stąd –
z mego peana

Chwała, że znowu ujrzy
ubite gleby na Nihilizmu granicy państw,
które niepojednane wertykalnym uniesieniem

A te pensje dalej miłością sowite

Ja biegun ciepła, jestem żywym zniczem
w pogoni za lepszej jakości życiem
śnię dyplomatycznie

o onomatopei i apokryfie

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: