Zbiorowa atencja
Nastał po zburzeniu gmachu
pamięci absolutnej
pluralizm duchowy synergii cienia
Jutro odkryją jego czerstwe zmartwienie
w getcie utraconych młodości
Szansy na hedonizm
Albowiem nie wszystkich wkuła asceza
Pobudza mnie rokosz
w skradzionym, bezsennym mieście
Kto tobie światła miasta tą
miarą raz poda
arterię słodkiego kłamstwa
dając wiarę, że zawsze powrócisz
rymem dokoła
ugnie się gałąź jodłowa
Pioruny będą bić w kamień skrzydlaty
skłonny milczeć we wszystkich kwestiach
i językowej próżności
Całe życie czarny jak wiara, wara stąd –
z mego peana
Chwała, że znowu ujrzy
ubite gleby na Nihilizmu granicy państw,
które niepojednane wertykalnym uniesieniem
A te pensje dalej miłością sowite
Ja biegun ciepła, jestem żywym zniczem
w pogoni za lepszej jakości życiem
śnię dyplomatycznie
o onomatopei i apokryfie
pamięci absolutnej
pluralizm duchowy synergii cienia
Jutro odkryją jego czerstwe zmartwienie
w getcie utraconych młodości
Szansy na hedonizm
Albowiem nie wszystkich wkuła asceza
Pobudza mnie rokosz
w skradzionym, bezsennym mieście
Kto tobie światła miasta tą
miarą raz poda
arterię słodkiego kłamstwa
dając wiarę, że zawsze powrócisz
rymem dokoła
ugnie się gałąź jodłowa
Pioruny będą bić w kamień skrzydlaty
skłonny milczeć we wszystkich kwestiach
i językowej próżności
Całe życie czarny jak wiara, wara stąd –
z mego peana
Chwała, że znowu ujrzy
ubite gleby na Nihilizmu granicy państw,
które niepojednane wertykalnym uniesieniem
A te pensje dalej miłością sowite
Ja biegun ciepła, jestem żywym zniczem
w pogoni za lepszej jakości życiem
śnię dyplomatycznie
o onomatopei i apokryfie
Poem versions

My rating
My rating
My rating