Rymy z ikrą

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 3


Jeśli chciałbyś
Wykraść
Swój incydent
Poezjowania
Z walizy Attaché
Nie mojego
Raju

Zarezerwuj
W hotelu
Dobę obecną
Albo przynajmniej
Jutro, które już goni Vanitas

W republice
Niekoniecznie słów
Także niekoniecznie czynów

Domniemane prawdy
Na pergaminie
Zwinięte w rulon
Kurzą się
Relegując swoich mocodawców
Na niższe szczeble
Drabiny Jakuba

Uniwersalne akumulatory
Mego talentu
Intelektualne
Panele Voltaire'czne

Choć ich
Kultura nie dotyczy
Osobiście
Mając powyższe motto
Za prawo łaski dłuta
W głębi

Wbitego w dno Atlantydy
Apostrofy

Oceanu Spokoju Ducha
Na środku morza Czarnego
Scenariusza pogrzebu
Nieujarzmione fale
Na brzegu rozgwiazdy
Celebrują Wesele Młodej Polski
Lśniące baśnią braci Grimm
O odpływie

Bo nie jestem rybakiem
Ani nawet nie tańczyłem z Eurydyką
A nawet gdyby,
Ta bierna strona
To nie jest moja złota rybka

Usługi zecerskie
Przejmuje AI
Na lata przestepne
I godziny szczytu

Wolę sieci
Endecji
Ale przez spięcie
Wydalono mnie
Z Zimnego Kraju

Gdzie płyną rzeki złota

Lepiej może
Być tragarzem
Nosić nadzieję
Do stóp mecenatu tej armii
I mienia

Gdzie nie ma
Już w czym ryć

Modlitwy apodyktycznych kochanków
Zabrały w morze
Pewności Grechutę

Gdzie srebrne ramy epok

Ale aby
Przyszło nam
Łamać szczeble
Jak chleb
Od ciężaru metafory,
Której przeznaczenie
Winduje nas

Na szczyty
Wzgórz
Twego ciała

Wystarczy incipit

To do niego
Się wkradam
I z niego wynoszę
Szczęście

Zakodowane
Pełnią
Świętości
Rybackiej sieci

Która obfituje
W cuda

Nagie, gołe Wierchy

Widziane
Słyszane
A nie uwierzono

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
19.08.2026,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: