W geście niemocy
Podjęłaś wyzwanie, by
dojrzeć swą jesień życiową metaforą
i skapitulować karlim rymem
w formie osobliwej
Dziś możesz góry przenosić
na ziemi ojców i ich ojców
rosną głoski dźwięczne, wstydliwe
azylem ich brzmienie niech będzie
Twój uśmiech, Mój uśmiech
nim słodycz w rozpaczy znajdziesz
i lubość w żałobie
pożądanie ust kochanych
Miną w śmiertelnej chorobie
gładzi grzechy świata, którzy jak pustelni bogowie
z milczeniem w zmowie
swym sztormem prawdę rozpowiesz
Choćby stron brakło
ty nadal iść będziesz
bo powinnością twoją ruszyć
w głąb siebie
Choćby tuszu tylko krztyna
ty nadal pisać masz
o samotnej duszy, która
czystością i blaskiem lśni asz
Nam morzem albatrosy
kręgi toczą cudowne, amen,
a finezja ich ruchu
budzi doznania niewymowne
Potęgą opieczętowane
To nie my, nie my to porcelanowe lalki niedoceniane
ale rozłożyliśmy sieć i dłonie
by złowić ich cienie,
jak eudajmonię
dojrzeć swą jesień życiową metaforą
i skapitulować karlim rymem
w formie osobliwej
Dziś możesz góry przenosić
na ziemi ojców i ich ojców
rosną głoski dźwięczne, wstydliwe
azylem ich brzmienie niech będzie
Twój uśmiech, Mój uśmiech
nim słodycz w rozpaczy znajdziesz
i lubość w żałobie
pożądanie ust kochanych
Miną w śmiertelnej chorobie
gładzi grzechy świata, którzy jak pustelni bogowie
z milczeniem w zmowie
swym sztormem prawdę rozpowiesz
Choćby stron brakło
ty nadal iść będziesz
bo powinnością twoją ruszyć
w głąb siebie
Choćby tuszu tylko krztyna
ty nadal pisać masz
o samotnej duszy, która
czystością i blaskiem lśni asz
Nam morzem albatrosy
kręgi toczą cudowne, amen,
a finezja ich ruchu
budzi doznania niewymowne
Potęgą opieczętowane
To nie my, nie my to porcelanowe lalki niedoceniane
ale rozłożyliśmy sieć i dłonie
by złowić ich cienie,
jak eudajmonię

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
…
„pisać masz!” TAKMy rating
My rating