Walentynka
Walentynka budzi świt w różowym cieniu chmur,
łajka biegnie przez opłotki, znacząc miękki sznur
śladów w rosie — a w tornistrze srebrne śledzie lśnią,
szeleszczą jak dawne plotki, które nie chcą zniknąć z tła.
U bramy lasu niedźwiedź patrzy w wsie i w dal,
niedźwiedzica w gwiazdach kruszy nocny żal,
w górze zimne światła, w dole echo drży —
między nimi biała róża cicho śni.
Miłość nie chce wyjaśnień ani wielkich słów,
nie waży racji, nie buduje twardych murów,
otwiera tylko rozdział w jasnym świetle dnia —
i pisze nas od nowa, tak jak chce — i trwa.
łajka biegnie przez opłotki, znacząc miękki sznur
śladów w rosie — a w tornistrze srebrne śledzie lśnią,
szeleszczą jak dawne plotki, które nie chcą zniknąć z tła.
U bramy lasu niedźwiedź patrzy w wsie i w dal,
niedźwiedzica w gwiazdach kruszy nocny żal,
w górze zimne światła, w dole echo drży —
między nimi biała róża cicho śni.
Miłość nie chce wyjaśnień ani wielkich słów,
nie waży racji, nie buduje twardych murów,
otwiera tylko rozdział w jasnym świetle dnia —
i pisze nas od nowa, tak jak chce — i trwa.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating