Maria (Moja Mała Polska)

4.5/5 | 4


chłód jej nie smakował
w ciasnym autobusie
z otwartymi grudniowymi palcami oknami
próbowała go wypluć
ale zamarzał w ustach
kostki lodu wypadały dopiero
po spotkaniu autobusu z dziurą w drodze

oczy miała głębokie zielone
ale nie mogły nikogo zobaczyć
błądziły po horyzoncie pół wieczności
w końcu zatrzymały się na górach
i nie potrzebowały już niczego więcej
rano mgła wsiadała do starego pociągu na niebie
była cisza łoskot i znów cisza
góry stały wciąż bezsenne niezmęczone
rzeźby boskiego artysty

swe myśli czasem maczała w smutku
jak macza się ciastko w herbacie
i wracał czas strzałów
wyciągała z szafki z dębowego drewna pamiętnik

wieczorami czarowała powietrze
drgało gdy szeptała
"Moja Mała Polska"
i pachniało świeżymi malinami

z kubkiem mleka z miodem siadała na łóżku
bolało ją gardło a chciała krzyczeć

stare sposoby są zawsze skuteczne

wierzyła że jutro
owinie się promieniami słońca

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
19.03.2012,  Jowita M.

My rating

My rating:  

Pięknie!

zmieniłbym tylko 2 rzeczy:
trzeci wers pierwszej zwrotki:
z
"z otwartymi grudniowymi palcami oknami"
na
"przez otwarte palcami okna grudnia"
i w pierwszym wersie trzeciej zwrotki
słowo "swe" na "swoje"
pozdrawiam:)

My rating: