Odrzuceni
Nie krzyczą.
Noszą ciszę jak bliznę pod skórą,
zbyt głęboko, by ją opatrzyć słowem.
Są z tych, których nikt nie wybrał
do drużyny, do stołu, do życia.
Zostali po drugiej stronie spojrzeń - tam gdzie „zaraz” nigdy
nie nadchodzi.
Miłości uczyli się z resztek gestów,
z ciepła dłoni, która cofała się
w pół drogi.
Wiedzą, że serce może bić
nawet wtedy, gdy nikt go nie słyszy.
Każdy z nich niesie własny błąd
jak imię wypisane na plecach.
A jednak wciąż próbują -
to jest ich cicha odwaga.
I tylko czasem w mroku,
między jednym upadkiem a drugim,
rodzi się coś na kształt światła:
nie zbawienie, lecz zgoda -
by być.
Noszą ciszę jak bliznę pod skórą,
zbyt głęboko, by ją opatrzyć słowem.
Są z tych, których nikt nie wybrał
do drużyny, do stołu, do życia.
Zostali po drugiej stronie spojrzeń - tam gdzie „zaraz” nigdy
nie nadchodzi.
Miłości uczyli się z resztek gestów,
z ciepła dłoni, która cofała się
w pół drogi.
Wiedzą, że serce może bić
nawet wtedy, gdy nikt go nie słyszy.
Każdy z nich niesie własny błąd
jak imię wypisane na plecach.
A jednak wciąż próbują -
to jest ich cicha odwaga.
I tylko czasem w mroku,
między jednym upadkiem a drugim,
rodzi się coś na kształt światła:
nie zbawienie, lecz zgoda -
by być.

My rating
My rating
My rating
@ Alina Gołecka
Dziękuję:)My rating
My rating
My rating
My rating
Jak zwykle -
klasa!My rating
My rating