Niebosiężna pensja
Westchnąłem liściem
tańczącym na wietrze
Nadgryzłem rajskie jabłko
czytając literaturę
Moja linia prawdopodobieństwa
pędzi równolegle do szyny
i przecina aureolę na doskonałe części róż –
kolą swym krzykiem, choć uratowały
incydent moralny: rym
i teraz sprzątam w czyśćcu pety poetów
by mieć pensję niebosiężną
Jagody nadal słodkie,
a barszcz czerwony
Inni bohaterzy tragedii
obsadzeni wolą Nieba
Jak łupina orzecha pęka nasza
arka, troską o przyszłość
W gorączce rymu
zatrzymuję zachód na wschodzie,
bo noc nie nastaje i świt nie przybywa
Zbiera się na deszcz z Twoich oczu
Scalam górną powiekę nieba
z dolną powieką ziemi
Pospolite ruszenie
formuje me duchowe siły
tańczącym na wietrze
Nadgryzłem rajskie jabłko
czytając literaturę
Moja linia prawdopodobieństwa
pędzi równolegle do szyny
i przecina aureolę na doskonałe części róż –
kolą swym krzykiem, choć uratowały
incydent moralny: rym
i teraz sprzątam w czyśćcu pety poetów
by mieć pensję niebosiężną
Jagody nadal słodkie,
a barszcz czerwony
Inni bohaterzy tragedii
obsadzeni wolą Nieba
Jak łupina orzecha pęka nasza
arka, troską o przyszłość
W gorączce rymu
zatrzymuję zachód na wschodzie,
bo noc nie nastaje i świt nie przybywa
Zbiera się na deszcz z Twoich oczu
Scalam górną powiekę nieba
z dolną powieką ziemi
Pospolite ruszenie
formuje me duchowe siły

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating