Niebosiężna pensja

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 8


Westchnąłem liściem
tańczącym na wietrze
Nadgryzłem rajskie jabłko
czytając literaturę
Moja linia prawdopodobieństwa

pędzi równolegle do szyny
i przecina aureolę na doskonałe części róż –
kolą swym krzykiem, choć uratowały
incydent moralny: rym

i teraz sprzątam w czyśćcu pety poetów
by mieć pensję niebosiężną

Jagody nadal słodkie,
a barszcz czerwony
Inni bohaterzy tragedii
obsadzeni wolą Nieba

Jak łupina orzecha pęka nasza
arka, troską o przyszłość
W gorączce rymu
zatrzymuję zachód na wschodzie,
bo noc nie nastaje i świt nie przybywa

Zbiera się na deszcz z Twoich oczu
Scalam górną powiekę nieba
z dolną powieką ziemi
Pospolite ruszenie
formuje me duchowe siły

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
05.07.2025,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
03.07.2025,  Ula eM

My rating

My rating:  
03.07.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: