Szewska, nie Bracka
na Szewską tripy dowożą chyba beczkowozami
jestem kapłanem w sztolni kebaba
przechadzam się w piątek po mieście
jak zawsze zaszumionym masami
ta ulica to produkt uboczny całego tygodnia
melasa miasta skarmionego ścierwem
w jedną noc ideały domowe sięgną bruku
szpilkami wystrojone dziewki szmatewki
a wokół krążą kurwisy kurwipołcie
w histerycznym przyspieszeniu
toną w ruchomych piaskach pożądania.
ja kapłan w sztolni kebaba
przełajdaczyłem młodość
pod makietą ławek
i teraz zazdroszczę
tym młodym hienom
rozpustnego rozmachu
czekam na płomień
którym spalę miasto
do najmniejszej szczeliny
jestem kapłanem w sztolni kebaba
przechadzam się w piątek po mieście
jak zawsze zaszumionym masami
ta ulica to produkt uboczny całego tygodnia
melasa miasta skarmionego ścierwem
w jedną noc ideały domowe sięgną bruku
szpilkami wystrojone dziewki szmatewki
a wokół krążą kurwisy kurwipołcie
w histerycznym przyspieszeniu
toną w ruchomych piaskach pożądania.
ja kapłan w sztolni kebaba
przełajdaczyłem młodość
pod makietą ławek
i teraz zazdroszczę
tym młodym hienom
rozpustnego rozmachu
czekam na płomień
którym spalę miasto
do najmniejszej szczeliny

My rating
My rating