Płomień nadziei
Siedzę przy ogniu.
Świeca blado szara,
Łuna tańcząca na wietrze
Wstydliwie wkrada się
Przez rozbite okno duszy.
Świeże, choć ciężkie powietrze
W czarno-białym świecie.
Mój cień ściele się
Na ścianie pląsa
To w prawo,
To w lewo.
Znów paradoks.
W bezruchu trwam.
Tylko ten płomień,
Jedyna nadzieja
Chce mnie rozruszać.
Czy chcę?
Chcę... żyć.
Świeca blado szara,
Łuna tańcząca na wietrze
Wstydliwie wkrada się
Przez rozbite okno duszy.
Świeże, choć ciężkie powietrze
W czarno-białym świecie.
Mój cień ściele się
Na ścianie pląsa
To w prawo,
To w lewo.
Znów paradoks.
W bezruchu trwam.
Tylko ten płomień,
Jedyna nadzieja
Chce mnie rozruszać.
Czy chcę?
Chcę... żyć.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating