Bez maski zawsze twarzowo
Dlaczego człowiek wciąż zakłada maskę,
czemu udaje kogoś kim nie będzie?
Być może pragnie zapomnieć o błędzie,
który popełnił w rzuconym osądzie?
Ile jest dobra pod skrywaną twarzą,
jak cenne bywa prawdziwe oblicze,
ten tylko powie, kto nadziejnie wierząc,
umie usłyszeć w kakofonii ciszę.
Czemuż wokoło tyle jest aktorów,
którzy potrafią mamić pięknem słowa?
Dlaczego pragną czyjegoś pogromu,
by z satysfakcją bliźniego szkalować?
Ja się odcinam od teatru złudy,
szczerość do bólu nade wszystko cenię.
Kłamstwo odrzucam? Wolę kolor rudy,
którego nigdy na biel nie zamienię.
Czyste spojrzenie nigdy nie oszuka,
wiernie przekaże, to co w sercu na dnie.
Można mu ufać nawet w deszczu strugach,
jest niczym kryształ – szlachetne i cudne.
Fałszywy uśmiech szybko się wypali,
niecne zamiary runą w otchłań piekła.
I tylko przetrwa cnota gdzieś w oddali
czuwając non-stop, by prawda nie znikła.
Kasia Dominik
czemu udaje kogoś kim nie będzie?
Być może pragnie zapomnieć o błędzie,
który popełnił w rzuconym osądzie?
Ile jest dobra pod skrywaną twarzą,
jak cenne bywa prawdziwe oblicze,
ten tylko powie, kto nadziejnie wierząc,
umie usłyszeć w kakofonii ciszę.
Czemuż wokoło tyle jest aktorów,
którzy potrafią mamić pięknem słowa?
Dlaczego pragną czyjegoś pogromu,
by z satysfakcją bliźniego szkalować?
Ja się odcinam od teatru złudy,
szczerość do bólu nade wszystko cenię.
Kłamstwo odrzucam? Wolę kolor rudy,
którego nigdy na biel nie zamienię.
Czyste spojrzenie nigdy nie oszuka,
wiernie przekaże, to co w sercu na dnie.
Można mu ufać nawet w deszczu strugach,
jest niczym kryształ – szlachetne i cudne.
Fałszywy uśmiech szybko się wypali,
niecne zamiary runą w otchłań piekła.
I tylko przetrwa cnota gdzieś w oddali
czuwając non-stop, by prawda nie znikła.
Kasia Dominik

My rating
My rating
My rating