Oczajdusze
Hej, Łado, Kupało,
cała w wieńcu z paproci
naga skała,
od środka ciepła,
od słońca spłowiała.
W pośrodku lasu
smoczym zębem wystaje,
ani jej przeskoczyć.
Ani nie obejdziesz,
ani nie przeoczysz.
Hej, Łado ,Kupało,
przyjdą ku cię dziewczyny
nocą czerwcową, jak łanie.
Kwiatem paproci błyśniesz
albo zalśnisz łzami.
Do zmroku, do nocy
do samego ranku
szukać kwiatu paproci.
Aż je mgły otumanią,
aż je księżyc wyzłoci,
aż go znajdą.
Hej,
płyń powodzie wianku.
cała w wieńcu z paproci
naga skała,
od środka ciepła,
od słońca spłowiała.
W pośrodku lasu
smoczym zębem wystaje,
ani jej przeskoczyć.
Ani nie obejdziesz,
ani nie przeoczysz.
Hej, Łado ,Kupało,
przyjdą ku cię dziewczyny
nocą czerwcową, jak łanie.
Kwiatem paproci błyśniesz
albo zalśnisz łzami.
Do zmroku, do nocy
do samego ranku
szukać kwiatu paproci.
Aż je mgły otumanią,
aż je księżyc wyzłoci,
aż go znajdą.
Hej,
płyń powodzie wianku.
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating