Sezon pożądania
most nad ciszą gdzie unosimy się razem
by snem opaść w naszą w sobie samotność
tam modlimy się do (nie) świętej od aniołów
niech uśmierzy ten ból egzystencji
w przemoczonym płaszczu nasze stopy
wskazują kierunek do ciepłych małżowin
które przekłuwamy nawlekając nań
krople dawno zapowiadanego deszczu
zamknięta cisza co bywa głośniejsza
od krzyku umarłych poetów
w niej płoną nasze ciała a smyczki
smutnych skrzypiec zrywają arterie
rośnie na połaci potłuczonego szkła
droga pulsująca tysiącem westchnień
moje dłonie proszą o choćby jeden dotyk
kroplą naszej krwi otwarto sezon pożądania
by snem opaść w naszą w sobie samotność
tam modlimy się do (nie) świętej od aniołów
niech uśmierzy ten ból egzystencji
w przemoczonym płaszczu nasze stopy
wskazują kierunek do ciepłych małżowin
które przekłuwamy nawlekając nań
krople dawno zapowiadanego deszczu
zamknięta cisza co bywa głośniejsza
od krzyku umarłych poetów
w niej płoną nasze ciała a smyczki
smutnych skrzypiec zrywają arterie
rośnie na połaci potłuczonego szkła
droga pulsująca tysiącem westchnień
moje dłonie proszą o choćby jeden dotyk
kroplą naszej krwi otwarto sezon pożądania

My rating
My rating
My rating
My rating