Wieczny powrót

author:  Filip Brawata
5.0/5 | 4


Znowu budzę się i nie chcę wstać – nie mam po co.
Znowu śmierć brać do ręki jak niedokończony
obraz, który tworzę bez talentu, nocą,
śniąc i myśląc o nim?

Nie, to niepodobna. Muszę stąd wyjechać
gdzieś na antypody czasu i człowieka,
stanąć, jak na kei, na przejrzystej linii
zmiany czasu, przez którą słońca okręt płynie,

jak przez ucho igielne. Blask, lśnienie i płomień,
a potem, kiedy wszyscy już zapomną o mnie
wrócić cicho jak zwrotny list bez adresata
do tego, który nigdy nie był moim, świata.

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: