(IPOGS, Freestyle) naćpany strażak
Przyszedl rano do swej straży i udawał że coś jarzy.
Gdy go kumple zobaczyli zaraz się go wystraszyli.
Dziwnie gadał sam do siebie, śmiał się,
prychał, dziwnie wzdychał.
Koledzy wnet zajarzyli i go w mig po twarzy bili.
Do łóżka go położyli i się razem pomodlili
o szefa swojego i rockmana najlepszego!
Gdy go kumple zobaczyli zaraz się go wystraszyli.
Dziwnie gadał sam do siebie, śmiał się,
prychał, dziwnie wzdychał.
Koledzy wnet zajarzyli i go w mig po twarzy bili.
Do łóżka go położyli i się razem pomodlili
o szefa swojego i rockmana najlepszego!

Moja ocena
Podoba mi się ;PJak czytałam to po prostu płakałam ze śmiechu ;)
Ale jednak trochę zakręcone ;)
Końcówki trochę nie zrozumiałam ;/
;P
Moja ocena
brawo za podjęcie wyzwaniarozeszło się po kościach
za dużo pomysłów na raz na wypełnienie
dziesięciu minut rymowane w desperacji
będzie o wiele lepiej
następnym razem :)
My rating