Autobiografia | version: 11.11.2013 00:02
Urodziłam się
po wielkiej stracie.
Zamknięta w namiocie
bez tlenu.
Dojrzewająca za wcześnie
lub za późno.
Pokarmem mi była
samotność
w dławiącym uścisku
miłości.
Uciekłam do wolności
kalecząc ręce i stopy.
Wyjęto mi serce,
rozproszona dusza błądziła.
Pasmo pomyłek było
powszednią bułką.
Czasem z masłem,
częściej z dziegciem.
Bywałam głodna
i bezdomna
w futrze dostatku.
Wciąż na rozstajach
podarowań,
oczekiwań i dążeń.
Bezzębnie mieląca
upływający czas,
który cofał się
nagle,
by zwymiotować go
z nadzieją.
Jestem by wciąż ufać
i rozczarowaniem jestem.
Buntowniczka
w lepszej sprawie
gdzie złego początki.
Czekaniem...jestem...
(A.M.K.) 10 listopada 2013
po wielkiej stracie.
Zamknięta w namiocie
bez tlenu.
Dojrzewająca za wcześnie
lub za późno.
Pokarmem mi była
samotność
w dławiącym uścisku
miłości.
Uciekłam do wolności
kalecząc ręce i stopy.
Wyjęto mi serce,
rozproszona dusza błądziła.
Pasmo pomyłek było
powszednią bułką.
Czasem z masłem,
częściej z dziegciem.
Bywałam głodna
i bezdomna
w futrze dostatku.
Wciąż na rozstajach
podarowań,
oczekiwań i dążeń.
Bezzębnie mieląca
upływający czas,
który cofał się
nagle,
by zwymiotować go
z nadzieją.
Jestem by wciąż ufać
i rozczarowaniem jestem.
Buntowniczka
w lepszej sprawie
gdzie złego początki.
Czekaniem...jestem...
(A.M.K.) 10 listopada 2013
Poem versions
- 1.03.2014 09:22
- 11.11.2013 00:02

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
, Arkadio
Dziękuję :)My rating
...
podoba mi się :)pozdrawiam