Ballada dziadowska | version: 25.02.2011 11:46
Ballada dziadowska
Ballada to dziadowska
a w jej masie jest troska
o kraj na skraju seraju
Myśmy wylądowali i chyba byliśmy cali
inni mieli pecha dla wrogów to uciecha
Więc było raz ciało co kością niezgody się stało
Co z nim się potem działo, tego w pale mało
Co widziało co słyszało
Mało mało mało mało
Ostrzem konfliktu było potem na krzyż się wzbiło
Potem z niego spadało chociaż to było ciało
Profani krzyż nosili z zimnego lecha, pili
Na znicze się załatwiali i gorzej dokazywali
I gorzej jest niż przedtem.
I bardziej się boję się śmierci.
Nie ma już żadnej świętości
Poza tym w sąsiedztwie starości
Kremówka wadowicka
mniej ważne skrzypce od smyczka
W drugi samolot wsadzili
Wizyty rozdzielili
Miało być bardzo śmiesznie
Nie zdąży na reelekcję
Miał wylądować w Mińsku
Na wpadkę zakląć po świńsku
Do domu wrócić w niesławie
„Najgłupszy lokator w Warszawie”
Miał swoje psy i koty
Marylkę kochał i dotyk
a z Jarkiem robił psoty
Dwóch co ukradło księżyc
słońce też chciało zwyciężyć
Może w tym była karma
Polewka wylała się czarna
Mówił też Nostradamus
Habeam papam chamy
Ktokolwiek ma na względzie
W tym kraju to orędzie
i świętych obcowanie
żywot mu wieczny amen.
----------------------------------
wersja robocza i na pewno w sobotę nie przeczytam. pozdrawiam czytających teraz:).
Ballada to dziadowska
a w jej masie jest troska
o kraj na skraju seraju
Myśmy wylądowali i chyba byliśmy cali
inni mieli pecha dla wrogów to uciecha
Więc było raz ciało co kością niezgody się stało
Co z nim się potem działo, tego w pale mało
Co widziało co słyszało
Mało mało mało mało
Ostrzem konfliktu było potem na krzyż się wzbiło
Potem z niego spadało chociaż to było ciało
Profani krzyż nosili z zimnego lecha, pili
Na znicze się załatwiali i gorzej dokazywali
I gorzej jest niż przedtem.
I bardziej się boję się śmierci.
Nie ma już żadnej świętości
Poza tym w sąsiedztwie starości
Kremówka wadowicka
mniej ważne skrzypce od smyczka
W drugi samolot wsadzili
Wizyty rozdzielili
Miało być bardzo śmiesznie
Nie zdąży na reelekcję
Miał wylądować w Mińsku
Na wpadkę zakląć po świńsku
Do domu wrócić w niesławie
„Najgłupszy lokator w Warszawie”
Miał swoje psy i koty
Marylkę kochał i dotyk
a z Jarkiem robił psoty
Dwóch co ukradło księżyc
słońce też chciało zwyciężyć
Może w tym była karma
Polewka wylała się czarna
Mówił też Nostradamus
Habeam papam chamy
Ktokolwiek ma na względzie
W tym kraju to orędzie
i świętych obcowanie
żywot mu wieczny amen.
----------------------------------
wersja robocza i na pewno w sobotę nie przeczytam. pozdrawiam czytających teraz:).
Poem versions
- 21.04.2011 10:45
- 25.02.2011 11:46

My rating
My rating
łoj!
No Stary, faktycznie ostra a krótka ta piłka...