Canto Ostinato | version: 30.01.2016 00:25
Okruchy zwarły się, skleiły
W coś zupełnie innego.
Mocne, sprawne, kolorowe.
Z przymrużonymi oczami,
Od ironii, od śmiechu, od - czyż to nie dziwne? -
Od śmiechu pełnego pełni.
Idą.
Po dnie, po skałach, po chmurach.
Biegną po drzewach, niepowstrzymane.
Nie widząc przeszkód, nie mając przeszkód,
bez winy.
Dobrze, dobrze, że wrzuciłaś je do oceanu.
Piękne.
W coś zupełnie innego.
Mocne, sprawne, kolorowe.
Z przymrużonymi oczami,
Od ironii, od śmiechu, od - czyż to nie dziwne? -
Od śmiechu pełnego pełni.
Idą.
Po dnie, po skałach, po chmurach.
Biegną po drzewach, niepowstrzymane.
Nie widząc przeszkód, nie mając przeszkód,
bez winy.
Dobrze, dobrze, że wrzuciłaś je do oceanu.
Piękne.
Poem versions
- 30.01.2016 09:03
- 30.01.2016 00:25

My rating