Gorączka

author: Jerzy Liebert
0.0/5 | 0


Wyciągnąłem dłonie,
Kulę szklaną gonię...
Wstrzymaj się, przystań,
Szklany grobie, trumno kulista!

W twoim wnętrzu, w centrum szklanych kół,
Uwięziona moja miła głową w dół...
Odebrało mi rozum szklane wnętrze,
Nierozumny kulę gonię, tak się męczę,

Za tą kulą snuć się muszę krok w krok
Już pół roku, jeszcze może długi rok.
Z trumny szklistej, kulistej - półżywa,
Ręce łamie, wyciąga - przyzywa,

Wzrokiem błędnym zaklina mnie: "Coś zrób,
By nie toczył się już ze mną szklany grób..."
Patrzę w kulę - a ty w kuli głową wzwyż,
Gonię kulę - a ty głową w dół...

Już nie mogę, moja miła, brak mi tchu,
Bolą oczy od tortury szklanych kół.
Ona z dołu głową w górę leci znów,
Zamieniona, obrócona cała w RUCH.



 
COMMENTS