Odrobinę nieba
Jeszcze krok chwiejny
W mętnych oczach blask ukryty
Cicho podchodzi przestraszona
Pijany rozdział zamknęła
Drzwi za plecami głucho trzasnęły
Coś zmienić się musi
Ciało perfumami skropiła
Wierząc nadaremnie
Że zapach swej winy zabiła
Pomóżcie jej – proszę
Zdjąć te okowy
Co w szklanej butli głęboko ukryte
Pozwólcie życie odzyskać
Te w esperalu zaszyte
Dajcie jej serce którego jej trzeba
Ona potrzebuje troszkę
Niewielką odrobię lazurowego nieba
W mętnych oczach blask ukryty
Cicho podchodzi przestraszona
Pijany rozdział zamknęła
Drzwi za plecami głucho trzasnęły
Coś zmienić się musi
Ciało perfumami skropiła
Wierząc nadaremnie
Że zapach swej winy zabiła
Pomóżcie jej – proszę
Zdjąć te okowy
Co w szklanej butli głęboko ukryte
Pozwólcie życie odzyskać
Te w esperalu zaszyte
Dajcie jej serce którego jej trzeba
Ona potrzebuje troszkę
Niewielką odrobię lazurowego nieba

My rating
My rating
My rating
My rating