Nocny las
las powoli wycofuje się
do narożnika dnia, ustępuje nocy -
światło wycieka spomiędzy liści jak napromieniowana krew,
płynie po pniach, wsiąka w chorą ziemię
lis zwija się w kłębek, ogrzewa obolałe stopy drzew, wchłania chorobę -
brązowieje zamszowa skóra lasu, łuszczy się,
wypada ruda sierść jednookiego lisa
pomiędzy napiętymi linami zmierzchu toczy się walka o życie -
drzewa umierają stojąc -
rakowacieją, tęczowe plamy ropy
mnożą się w przydrożnych rowach
lis zwija się w kłębek
gaśnie
a my odliczamy aż po ostatnie uderzenie nocy
i też zwijamy się
na amen
do narożnika dnia, ustępuje nocy -
światło wycieka spomiędzy liści jak napromieniowana krew,
płynie po pniach, wsiąka w chorą ziemię
lis zwija się w kłębek, ogrzewa obolałe stopy drzew, wchłania chorobę -
brązowieje zamszowa skóra lasu, łuszczy się,
wypada ruda sierść jednookiego lisa
pomiędzy napiętymi linami zmierzchu toczy się walka o życie -
drzewa umierają stojąc -
rakowacieją, tęczowe plamy ropy
mnożą się w przydrożnych rowach
lis zwija się w kłębek
gaśnie
a my odliczamy aż po ostatnie uderzenie nocy
i też zwijamy się
na amen

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating