Złote smoki | version: 18.10.2010 10:20

author: Tomasz Nowacki
5.0/5 | 5


Chodź, mój przyjacielu, zoczyć złote smoki,
Co kluczem żurawim bez końca,
Płyną przez marzeń mglistych potoki
Do zmierzchającego słońca.

Wejdźmy na szczyt szklanej góry,
Wyrosłej ponad obłoki.
Pod nami zostawmy burzowe chmury;
Popatrzmy jak fruną smoki.

Majestatycznie, uparcie, niespiesznie,
Łeb za ogonem, jak łańcuch,
Rytmicznie biją skrzydłami powietrze;
One nie fruną, lecz tańczą!

Zapamiętałe w swym menuecie.
Czyż ogłuszone melodią ciszy?
Spróbuj zawołać – spróbujmy w duecie.
Może nas który usłyszy!

A gdy usłyszy, może podleci?
Na chwilkę przystanie, a może...
Może posadzi nas na swym grzbiecie,
By zabrać ze sobą w przestworza?

I wyżej poniesie, ponad innymi,
I w dół popatrzymy z wysoka:
Na barwne igrania szachownic Ziemi,
Co haftem ze ścieżek dążeń się mienią –
Tych pompatycznych i tych głębokich.

Spójrz jak się topi czernią w czerwieni
W słońcu łusek blask złoty.

Zostawmy, więc na jedną chwilę nasze cele:
Te, co szczytne i te, co w nich gnuśniejemy zamknięci.
Chodź, mój przyjacielu, zoczyć złote smoki,
By w każdej móc czasoprzestrzeni
Przywołać je z pamięci.

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

@Piotr Paschke

dzięki, również pozdrawiam

Komentarz od Piotra Paschke

Podoba mi się ten tekst ! I już ! Pozdrawiam - PP

My rating

My rating:  
18.10.2010,  frymusna

My rating

jak bajecznie:)
My rating: