Moje życie | version: 9.12.2025 19:09
Żyliśmy w skalistej
regresji delegatury lądolodu
Umieraliśmy w pąsie
dwóch nagich dam
i siedmiu akefalicznych Edypów
Nim się urodziliśmy
płonęły stosy wersetów
naszego łona
Jeśli kiedyś umrzemy
umrzemy godnie
w separatystycznym jądrze jasności
u brzegu Wyspy szczęśliwej
połączonej między wzgórzami twego ciała
gdzie ramiona będą – mostem zwodzonym
usta – kanałem
a uda – portem
Jeśli kiedykolwiek
będziemy żyć wyłącznie dwa razy
będzie to u podnóża góry
Czarodziejskiej Alicji
damy różdżkę na dobranoc
i chomąto w ręce dorożkarza z krakowskich poematów
Balu u Salomona
intonując pieśni Horacego
w pierścieniu Ganimedesa
Polewając nektar i ambrozję
po piesiach kobiet
z tyrtejskich apelów
d.o. Exo
nawet jeśliś bushi (武士)
to nie wrócisz
z córką Midasa
z księżyca
o dwóch ciemnych półkulach
Jeśli kiedykolwiek
Jeżeli kiedykolwiek
i jakkolwiek nie narodzimy się
nasza matka już więcej
nie będzie
chodzić z Piotrem skargą
w dramie hekatomby łask
My będziemy ścielić dywan z czerwonych liści
przed filologami
Do nich bowiem należy królestwo
mego Miasta bez imienia
mego domu bez błędu
kraju bez winy mego
i winy mej bez przebaczenia
Lepiej zgubić się
w intencji czystego oddechu
niż dać veto
proparoksytonicznej
bifurkacji
po Ypsilonie Zachód okrzyknął ten raj pariasem
epolety
udręczonego piękna
gdzie stacjonowało
gdzie emancypowało
Święte
Moje Życie
regresji delegatury lądolodu
Umieraliśmy w pąsie
dwóch nagich dam
i siedmiu akefalicznych Edypów
Nim się urodziliśmy
płonęły stosy wersetów
naszego łona
Jeśli kiedyś umrzemy
umrzemy godnie
w separatystycznym jądrze jasności
u brzegu Wyspy szczęśliwej
połączonej między wzgórzami twego ciała
gdzie ramiona będą – mostem zwodzonym
usta – kanałem
a uda – portem
Jeśli kiedykolwiek
będziemy żyć wyłącznie dwa razy
będzie to u podnóża góry
Czarodziejskiej Alicji
damy różdżkę na dobranoc
i chomąto w ręce dorożkarza z krakowskich poematów
Balu u Salomona
intonując pieśni Horacego
w pierścieniu Ganimedesa
Polewając nektar i ambrozję
po piesiach kobiet
z tyrtejskich apelów
d.o. Exo
nawet jeśliś bushi (武士)
to nie wrócisz
z córką Midasa
z księżyca
o dwóch ciemnych półkulach
Jeśli kiedykolwiek
Jeżeli kiedykolwiek
i jakkolwiek nie narodzimy się
nasza matka już więcej
nie będzie
chodzić z Piotrem skargą
w dramie hekatomby łask
My będziemy ścielić dywan z czerwonych liści
przed filologami
Do nich bowiem należy królestwo
mego Miasta bez imienia
mego domu bez błędu
kraju bez winy mego
i winy mej bez przebaczenia
Lepiej zgubić się
w intencji czystego oddechu
niż dać veto
proparoksytonicznej
bifurkacji
po Ypsilonie Zachód okrzyknął ten raj pariasem
epolety
udręczonego piękna
gdzie stacjonowało
gdzie emancypowało
Święte
Moje Życie
Poem versions
- 9.12.2025 19:16
- 9.12.2025 19:09

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ PIERRE
Masz odpowiedź do Twojego komentarza przy moim wierszu dzisiejszym.Ale
się dużo nauczyłem wyrazów obcych...:)My rating
My rating
Moja ocena
Od Platona do Tchona:)ps. przepraszam za użycie Twego nazwiska
( jakoś się zrymowało)