Rzecz o staruszce i jej stangrecie

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 7


opiekun zabrał podopieczną na spacer
a co tam
niech ma

po dziurawym chodniku
pcha wózek inwalidzki
jak karocę zaprzężoną w cztery konie

Boże jak on skrzypi
staruszka chybocząc się na boki
chwyta jego dłoń

chciałaby coś powiedzieć lecz
jej dotyk....
opiekun puszcza dłoń
musi przecież powozić

jest stangretem

staruszka palcem pokazuje
rozłożysty dąb

tak wiem !
zatrzymam powóz
prrrr.... !

słońce wysoko
stangret rozpina dwa górne guziki
wygniecionej koszuli

staruszka spogląda
jakby nieśmiało
stangret poprawia popręg
musi go poluzować bo się udusi

łyk wody i uśmiech
dotyk pomarszczonej dłoni
klepnięcie w plecy

tak rozumiem
wio....!

karoca staje się jakby lżejsza
stangret spogląda na staruszkę
jest nieobecna

może i dobrze bo teraz pod górę
a popręg znów się troszkę zacieśnił



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: