śmieszny banał śmierci

5.0/5 | 5


śmieszny banał śmierci
(pamięci śp. Kolegi)

przyszła po ciebie szkaradna kostucha
bez zapowiedzi tak lubi znienacka
wchodzi z impetem nawet nie zapuka
zmazując postać z szarego obrazka

w oparach dymu znów pozbawia złudzeń
prostując kosę na grzbiecie ofiary
tnie precyzyjnie szlak w błotnistej grudzie
bez drgnienia powiek spełniając zamiary

a życie toczy się dalej
choć banał tych słów poraża
przegrywa wszystkie wygrane
by gorzkie żniwo pomnażać
i wije się bezlitośnie
po kruchej skale istnienia
gasnąca na krzywej skośnej
kapryśna nić przeznaczenia

tyle pozorów nazywałeś żartem
wciąż przywołując twych aniołów stróżów
rzucając w niebo twe idee starte
zbierałeś z ziemi otrzepując z kurzu

teraz upadłeś już po raz ostatni
oddając ducha by tkwić w zapomnieniu
bez odpowiedzi w swym życiu dostatnim
zaciskam pięści w bezsilnym milczeniu

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: