SZPITALNE UPIORY

author:  Jarosław Burgieł
5.0/5 | 8


Na salę chorych sen nie przychodzi
chociaż zagląda ciemność.
W ciemności budzą się upiory
charczącym kaszlem
zapluwającym zlew krwistą flegmą
bo nie ma spluwaczki.
Na pierwszym łóżku fekalia
tańczą po prześcieradle
znacząc swe kroki brązowymi plamami
a mocz zamiast do "kaczki"
trafia na podłogę.
Smród złość roznosi po sali,
więc o drugiej w nocy
zapala się światło i jakiś głos mówi,
że z moczem to trzeba do pielęgniarki
i to z rannym, a nie nocnym.
Ten od moczu nie słucha -
jest pełnosprawny
a jego sikanie zdrowe, a nie ranne
tylko zbyt swobodnie się puszcza...
Następne łoże jest łożem boleści,
zawałowy ból wierci dziurę w brzuchu
maskując się pod woreczkiem żółciowym
podłoga drży (dziesięć w skali Richtera)
gdy nad nią się toczy walka ze śmiercią.
Leżący pod oknem
z głową nakrytą prześcieradłem
od upiorów się dystansuje
bielutkim parawanem...
nie grozi mu bezsenność
ciszą swego jestestwa



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

Moja ocena

ciekawie napisane
poruszające trudny temat
My rating:  
15.05.2011,  Zwyczajna

Moja ocena

Sprawozdanie z dyżuru pielegniarki, we wspaniały sposób zapisane wierszem
My rating:  
08.05.2011,  alak13

Moja ocena

wyraziste, przejmujące (czytam po pijaku i działa na mnie)
My rating:  

My rating

My rating:  
07.05.2011,  renee

Moja ocena

rewelacja....choć upiornie straszna.....
My rating:  

Moja ocena

mocny tekst

szpital przy ul. Dantego
piętro dziewiąte
można tam trafić bez skierowania...
My rating:  
07.05.2011,  LilaNocna

Moja ocena

bolesne...realistyczne...
My rating:  
07.05.2011,  kate

ciąg dalszy tekstu...

straszy pozostałych przy życiu...

widać upiór zadziałał i znowu zepsuł tekst, coś mam zły dzień dzisiaj...