Znów jestem na swojej wyspie.

author:  Malwina
5.0/5 | 6


Bosymi stopami zatapiam się w trawie,
zroszonej kroplami rosy o świcie.
Przeskakuję wianki pajęczyn niczym kratery.

Ramiona prześwietlone porannym słońcem,
przygotowuję do lotu marzeń.
Ciepłym promieniem zatrzymuję na koniuszkach
palców. Jak na lotkach gotowych do startu.

Zamykam powieki dla zachowania równowagi.
Pas startowy gotowy. Cykady mrugają na znak.

Teraz!

Czuję pieszczotę poznawczą brajla.
Muskana twarz spragniona ukojenia pobudza
resztę ciała – zapinam pasy

Unosi!

W podróż z dźwiękami mistrza – kolorami
Zieleni, złota łanów, czerwieni maków.
Chcę wyżej zapachem pełni lata.
Dotknąć błękitu chabru twych oczu.
Kołuję z potarganymi warkoczami
Nasączam zapachem jaśminu.

A ptaki wtórują. Preludium dobiega końca.
Czuję chłodny powiew rzeczywistości.
Znaczony czernią i bielą jaskółki.
Odpinam pasy. Kurczę ramiona – ląduję



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

@ Marek Porąbka

Bardzo dziękuję Marku:))
24.02.2020,  Malwina

My rating

My rating:  

Moja ocena

Czuję pieszczotę poznawczą brajla.
Piękne
My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: