Nawrócenie Nietzschego

5.0/5 | 6


jak seks na dachu świata nielegalni
ja na brzegu porcelanowej wanny
(Ty w wannie) bez niczego
ani złego ani dobrego
(słowa) czytamy Nietzschego

zanurzam stopy w pianie
rozchylam szeroko uda będzie lizanie
cipki takie że aż pan Nietzsche
jęknie pod wieńcem i zniczem
obudzi świętych krzykiem

i przeklnie w imię Boga
na piekło biała padnie trwoga
a my już oboje wannie
kontynuując czytanie
nucimy hymn nirwanie

nie stygnie krwi gorączka
niech się pan Nietzsche nie wtrąca
niech patrzy z nieba lub piekła
jak jego idea zaciekła
w szklance z ciętego szkła

nabiera nieziemskiej mocy
z sutkami przewrotnie się droczy
wystrzela gejzerami
cieknie pomiędzy udami
gdy my wciąż zaczytani

jak seks na dachu świata nielegalni
wychodzimy z porcelanowej wanny
wypinam mały tyłeczek
a ty mnie od tyłu bierzesz
pan Niezsche odmawia wierzę

a potem pater noster
Bóg żyje krzyczy a piekielny toster
przypieka mu ciało kości
Twój penis się we mnie mości
aż Nietzsche jęczy dość mi

tych wulkanicznych ekscesów
domagam się procesu
przeciw tej prowokacji
nie mogę przełknąć kolacji
i ciągle śpiewam laudacje

na cześć tych wszystkich świętych
niechaj mi utną język
żmijowy gdy oni w wannie i przy wannie
pieprzą się nieustannie
na cześć Boga i białej manny

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My ufni…

My ufni… codzienni
namiętnie wzajemni powiernicy
unosimy się nad nagim łożem
w pożądań pełni
uskrzydleni efemerią Księżyca
świetlistą miłością przepełni


⊰Ҝற$⊱

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
27.10.2018,  bezecnik

My rating

My rating:  

My rating

My rating: