AŻ TRUDNO UWIERZYĆ…

5.0/5 | 3


AŻ TRUDNO UWIERZYĆ…


Epopeja tajemnej dali
warunkowej nieskończoności
przemienienia słońc bezimiennych
w pochodzie ku swym niechybnym cieniom
pełza po pustoszejących głów trajektoriach
szeptem wschodzi walcząc o oddech
tli w ciszy zwierciadeł sfer niebieskich
czasu nieubłaganie kruszącego skały i życia
tuła w podcieniach dni
i dla nas nocami spadających gwiazd

Miota się niewysłuchana, nieprzeczytana
w wiatru misternych pasemkach
w ciał naszych kruchości
nierozplątanych pożądaniach
póki jeszcze wieczorem i rano
rajskie lampiony je rozświetlają
gdy leżymy pod bezpiecznym baldachimem miłości
pieszcząc intymne wspomnienia
niczym dawcy snów
my nosiciele nieforemnych łez

I… aż trudno uwierzyć
że kiedyś byliśmy tylko martwym kamieniem
czystym i bezimiennym milczeniem
wśród chmur gwiazdorodnych pyłów srebrzystych
bez powodu na chwilę samobójczo ożyłym
w niestałej wszechświata niszy
by kiedyś znów stać się tym samym
wtopionym w zaprzeszłych dni osady
i już nigdy nie wrócić tu po swych śladach
nawet echem mrzonki kamiennej ciszy


⊰Ҝற$⊱……………………………………………………………………………Toruń 17 marca '18



 
COMMENTS


Przejmująco

Świetny wiersz, przejmujący, dogłębny, widać, że autorowi nie głupstwa w głowie, ale bardzo mocno oraz intensywnie myśli o Kosmosie, naszej planecie, przemijaniu.

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: