Sylaby

author:  Malwina
5.0/5 | 6


Przeskakiwały razem z małymi stópkami.
Na paluszkach jak baletnica, pomiędzy brzózkami.
Odbijały pieszczonym kawałkiem bursztynu
schowanym w kieszonce.
Pamiątką z wakacji, o zielone liście.
Obolałe osiadały na hałdzie kopalni.
Spadały zawstydzone z jej szczytu,
Zniekształcały, trącając o kawałki węgla.
Chciały być doskonałe.
O-la ma-ma o-sa A-la As

A kiedy z czasem słońce
złotem i czerwienią ozdobiło bluszcz
na murach kopalni - łączyły się.
W coraz dłuższy łańcuszek.
Obiegając radośnie koło szybu.
I zawsze wracaly latawcem całych zdań.

Tak bardzo chciały zobaczyć uśmiech mojej pani.

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
31.08.2016,  Arkadio

My rating

My rating:  

My rating

My rating: