Atramentowe kałamarze

author:  bronek z obidzy
5.0/5 | 4


Wilki schodziły ku koszarom ze szczytów śniegiem pobielonych,
spóźniony świt podkuty szaro biegł w drugą stronę prześwitami.
Mrokiem pomalowane ślepia w których brak miejsca dla witraży
nie znaczył nic – nic nie rozstrzepiał, atrament na dnie kałamarzy.

Z hal poznikały stada owiec, łąki otwarte dla motyli
pozaszczepiane krople chłodem, kredowobiałe zimne chwile.
Z włóczykijowych worków grania, budzą w konarach kołysanki
z mchu dobranocki poplątane w wieczorynkowych cuda – wiankach.

Zawyły wilki nad Roztoką, z przerębli ciemnych chmur prześwity
znalazły trop do wilczych oczu, zakwitły w nich jak zimowity.
Rycerskie lasy, wilcze doły, atramentowy szlak do nieba.
Jelonek prosząc o anioły, w kałamarzowy błękit śpiewa.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
18.12.2010,  jadolina

My rating

My rating:  
18.11.2010,  frymusna

My rating

Kto Ciebie, baco, nawiedza nocami?! Tetmajer i spółka?:) Podoba mi się:)
My rating:  

My rating

My rating:  

Komentarz od Piotra Paschke

Klasyczny..., ale bardzo oryginalny ! Podziwiam sposób obrazowania - świetny !
Pozdrawiam serdecznie...
PP